|
|
a z robotab sluchajac choralnego gwarzeniab ktore nie bylooljeszcze spiewemb ale juz bylo rytmem podniecajacym do wykonania bez przykrosci pracyboldoznala dziwnego uczucia. Przytulona do scianyb z oczyma utkwionymi w ten obrazsr ktoryolmiala przed sobab myslala o czymsb co jej nigdyb przenigdy nie przychodzilo do glowy.olI wnetb ledwie pojela te rzecz gleboka i madrab uczula w sobie zal smiertelny. W glowie jejolsunely sie wciaz muryb oknab zaluzjeb a z oczu lecialy lzy rzesiste. Wzdychala nad soba i nieoltylko nad soba... Trzymala w sercu bezsilna meke patrzenia na dzieci swoje rosnace ponadolrynsztokiem.olZ tej zadumy wyrwalo ja gwaltowne stukanie we drzwi. Ktos ruszal klamka i pukal. Balaolsie otworzymab wiec jakis czas siedziala przyczajonab ale gdy dobijano sie coraz gwaltowniejbolprzekrecila klucz w zamku. Wszedl do mieszkania mezczyzna wysokib w kamizelceb z minaoltak nasrozona i oczami tak wscieklymib ze Judymow |